34/55

29

 29.jpg

NR. 29. Od 1945r. zaczęła się szkołą. Szedłem do niej ul. Cmentarną wzdłuż wysokiego muru oddzielającego browar Braulińskiego od ulicy. Za kapliczką skręcałem w lewą stronę ulicy Wojska Polskiego. Prawą stronę opisałem w poprzednich wspomnieniach. Szedłem tu też wzdłuż muru już niższego ale w górnej części była już kompozycja z prętów metalowych. Na końcu płotu była brama wjazdowa do browaru. Często wysyłano mnie po piwo ciemne. Przeważnie 2 butelki litrowe były napełniane w pierwszym budynku z czerwonej cegły stojącym w głębi w poprzek podwórka. Za tym budynkiem w głębi były jeszcze jakieś zabudowania browarniane. Bliżej Strawy były magazyny ziemne z lodem przesypywanym trocinami. Prosiłem żeby nalewali do pełna. Po drodze zawsze było po małym łyczku. Było słodkie więc dobre i bez piany.
Idąc dalej do szkoły mijałem sklep spożywczy pod numerem 41/43 ale w nim nic nie kupowaliśmy. Pod nr. 39 był zegarmistrz - nic godnego mojej uwagi. Po nim albo obok była mleczarnia. To co innego. Bardzo dobry i pospolity wtedy napój to mleko i maślanka. (Był też barszcz u sióstr Zytanek - pycha.) Kto zaspał, to już mleka nie kupił. Sklep był czynny przeważnie do południa bo też były inne wyroby mleczarskie miej psujące się. Sklepowa zawsze po opróżnieniu bańki po mleku musiała ją myć. Wychodząc z mleczarni prosto wchodziło się w ulicę Stronczyńskiego (znany w całej Polsce w II połowie XIX wieku). V/v szkoły było wejście do budynku i piwnicy w której mieściła się piekarnia. Była mała ale piec był duży. Stały też stoły niczym ogromne stolnice, ciągle umączone. Wypiekano różne chleby i bułki, które były dostarczane do sklepu "wycięciem" w stropie. Wejście do sklepu było od strony ulicy Wojska Polskiego na samym rogu budynku. Tu zawsze chodziłem po wypieki. Nazwisko uleciało ale coś jakby Skoczylas.

File29.jpg
Dimensions1024*610 [800*477]
Tags
Albums
Visits5753
Average rate4.00 (rated 1 times)
Rate this photo